Archive for August, 2001

Wychylą kufle aż do finału

Friday, August 31st, 2001

(LWÓWEK ŚL.) Już dzisiaj na stadionie OSiR w Lwówku Śląskim odbędzie się festyn z okazji zakończenia wakacji. Organizatorzy, Prywatny Browar, zatroszczyli się o nietypowe atrakcje.

Eliminacje do nieoficjalnych mistrzostw Polski w piciu piwa rozpoczęły się już wczoraj. Niestety, pierwsze rozstrzygnięcia padły po zamknięciu numeru naszej gazety. Finały tej konkurencji odbędą się jednak w niedzielę. Przypomnijmy, że w zawodach biorą udział wytrawni piwosze. Mają oni za zadanie „wychylić” nie mały, bo aż półtoralitrowy kufel piwa lwóweckiego. Będziemy jeszcze świadkami kilku interesujących konkurencji towarzyszących, jak sztafetowy bieg piwny, rzut beczką piwa, a także przeciąganie samochodów.

Autor artykułu: (ROB)

Ciepłe seminarium

Friday, August 31st, 2001

(BOLESŁAWIEC) W środę w ratuszu odbyło się seminarium poświęcone zagadnieniom współpracy samorządów lokalnych z przedsiębiorstwami ciepłowniczymi oraz zasadom kształtowania taryf na ciepło.

Inicjatorami przedsięwzięcia była warszawska Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie i prezydent Bolesławca, Józef Burniak. W seminarium uczestniczyli przedstawiciele samorządów lokalnych z terenu całego Dolnego Śląska, którzy wysłuchali wykładów wygłoszonych przez Józefa Burniaka oraz Andrzeja Borowskiego.

Autor artykułu: (AND)

To był wypadek?

Friday, August 31st, 2001

(ŚWIDNICA) Prokuratura Rejonowa w Świdnicy bada przyczyny zdarzenia, jakie tydzień temu miało miejsce w Świdnicy. Na jednym z parkingów znaleziono zwłoki młodego człowieka. Wszystko wskazuje na to, że zginął z powodu nieszczęśliwego wypadku.

Policję zawiadomili mieszkający nieopodal ludzie, którzy usłyszeli hałas w pobliżu magazynów przy ul. Głowackiego. Na parkingu znaleziono ciało 19-latka. Miał liczne obrażenia głowy a także wewnętrzne urazy ciała. W pierwszej chwili pojawiła się hipoteza, że doszło do morderstwa. Jednak obrażenia na ciele mężczyzny wskazują raczej na wypadek. 19-latek najprawdopodobniej spadł z dużej wysokości (około 6 metrów). Na jego ciele były otarcia naskórka, co może sugerować, że chłopak wspinał się po murze. Dlaczego spadł? Tego na razie nie wiadomo. Oficjalną przyczynę zgonu wyjaśni sekcja zwłok. Jej wyniki powinny być znane w przyszłym tygodniu.
Prokuratura nie wyklucza również samobójstwa, choć ta wersja jest raczej mało prawdopodobna.

Autor artykułu: (AGA)

Opiekun załatwi

Thursday, August 30th, 2001

(WROCŁAW) – Zaufałam swojej opiekunce – mówi Teresa Żuk. – W efekcie, nie mam teraz gdzie mieszkać. Ja i mój mąż nie jesteśmy wpuszczani do mieszkania, które miasto przyznało ze względu na moje inwalidztwo! Konflikt trwa od miesięcy i zaognia się. O sprawie wie zarząd Wrocławia, rzecznik praw obywatelskich, sejmik osób niepełnosprawnych, policja.

- Mój mąż ma zakaz przebywania w moim mieszkaniu. Ja nie mogę korzystać z pralki, lodówki, nawet tapczanu, który stoi w moim pokoju! – opowiada Teresa Żuk. – Te szykany to kara za to, że się usamodzielniłam. Moja była opiekunka bała się, że straci mieszkanie, które przyznano ze względu na moje inwalidztwo.
Teresa Żuk dzieciństwo i młodość spędziła w domach dziecka. Od lat porusza się na wózku inwalidzkim. – Nie chciałam całego życia spędzić w placówkach opiekuńczych. Poprosiłam o pomoc koleżankę. Wanda została moim opiekunem prawnym.
W 1980 roku obie panie zamieszkały razem. – Przydział na mieszkanie dostałam szybko ze względu na stan mojego zdrowia. Było przeznaczone dla mnie.
Jednak dokumenty w imieniu Teresy Żuk podpisała jej opiekunka. Ona też figuruje w papierach jako główny najemca lokalu. – Dziś ponoszę konsekwencje swojej naiwności i niewiedzy – stwierdza podopieczna.
W 1996 roku pojawiła się szansa, aby przeprowadzić się na Maślice do lokalu na parterze, specjalnie przystosowanego dla niepełnosprawnych. Teresa Żuk zamieszkała tam razem z opiekunką i jej mężem.

- Miasto umożliwiło zamianę dotychczas zajmowanego mieszkania na lokal bez barier architektonicznych, ale zgodnie z przepisami i dokumentami głównym najemcą ustanowiono panią K. Pani Teresa Żuk była tylko uprawnioną do zamieszkania w tym miejscu – tłumaczy Krystyna Paterek, kierownik biura lokalowego w urzędzie miejskim.

- Rok później sama wzięłam ślub. Mój mąż również porusza się na wózku. Ale oboje jesteśmy samodzielni. Oboje pracujemy. Kłopoty zaczęły się, kiedy poprosiłam, aby męża zameldować. Moja opiekunka nie chciała o tym słyszeć.
W efekcie do sądu trafił wniosek o uchylenie kurateli. Sprawa ciągnęła się dwa lata. Od września 2000 roku Wanda K. nie jest już opiekunką Teresy Żuk. Mimo to razem z mężem do dziś zajmuje mieszkanie przeznaczone dla niepełnosprawnych.
- Już dwa razy państwo K. wzywali policję, żeby usunąć z mieszkania obcego – żali się Teresa Żuk. – Chodziło o mojego męża! Ma zakaz przebywania u mnie między 22.00. a 6.00.! Wstyd mi, bo wychodzimy na awanturników.
Pani Teresie pomagają przyjaciele i Wrocławski Sejmik Osób Niepełnosprawnych. Zarząd miasta wie o sprawie i obiecał rozwiązać problem jak najszybciej. Mimo to żenująca sytuacja trwa od miesięcy, a konflikt zaognia się. O racji państwa K. świadczą dokumenty. Prawo jest po ich stronie. Teraz wszystko zależy od ich dobrej woli.


Opiekunem może być każdy
Potrzebna jest jedynie zgoda obu stron. Pełnomocnictwo do opieki nad niepełnosprawnym ustala sąd. Daje ono prawo podejmowania wszelkich decyzji w imieniu podopiecznego. Chyba, że w umowie zostanie ograniczony zakres władzy opiekuna. Z takiej formy nadzoru można zrezygnować w każdej chwili, jednak to również wymaga zgody sądu, co w praktyce może trwać wiele miesięcy, nawet lat.


Załatwimy sprawę
*Wiesław Kilian
* członek zarządu miasta ds. polityki mieszkaniowej i bezpieczeństwa
W lokalu przystosowanym dla osób na wózkach inwalidzkich nie mogą mieszkać dwie zdrowe osoby. Dlatego w mieszkaniu przy ul. Maślickiej pozostaną państwo Żukowie. Mimo że to właśnie była opiekunka pani Żuk w dokumentach figuruje jako główny najemca. Taką decyzję podjął zarząd miasta. Pierwszą naszą ofertę państwo K. odrzucili. Znaleźliśmy więc kolejne mieszkanie. Gdyby okazało się, że nie przyjmą również naszych kolejnych propozycji, możemy nawet wystąpić o eksmisję. Sądzę jednak, że teraz, po wyjśnieniu wszystkich zawiłości, sprawę uda się załatwić szybko i polubownie.


Szykanowanie słabych
* Tadeusz Krasoń
* prezes Wrocławskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych
Opiekunka Teresy Żuk nadużyła swojej władzy. Ta sprawa to skrajny przykład szykanowania osób słabszych. Najgorsze w tym przypadku jest to, że nasze prawo umożliwia takie ohydne zachowania! Dlatego mimo przychylności urzędów i władz miasta, od wielu miesięcy nie byliśmy w stanie pomóc. Tę historię trzeba potraktować jako ostrzeżenie. Zawsze, bez względu na stopień zażyłości z opiekunem, radzić się prawnika. Sprawdzać, co się podpisuje. Zastrzec, że opiekun prawny nie może podjąć żadnej decyzji dotyczącej podopiecznego bez jego wiedzy. Zbierać wszystkie ważne dokumenty.

Autor artykułu: Izabela Czuban

Nieprzyjemna pobudka

Thursday, August 30th, 2001

(ŚWIDNICA) – Sześcioletnie maluchy zostały nad ranem brutalnie obudzone i wyrzucone z przedziału na korytarz! – mówi zbulwersowany Marek Michalak, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Chorych Serce w Świdnicy. Wracającą z wakacji grupę dzieci spotkała w pociągu ogromna przykrość. Serce złoży skargę do PKP na zachowanie kierownika pociągu.

Marek Michalak wraz z grupą swoich podopiecznych i wychowawcami wracali z dwutygodniowych wczasów w Gdańsku. Pod opieką Serca znajdują się dzieci chore i niepełnosprawne. Dzieciaki jechały całą noc. We Wrocławiu była zmiana składu. Około godz. 4.30 do przedziału ze śpiącymi dziećmi nagle wkroczył kierownik pociągu.
- Kategorycznie nakazał opuścić przedział – opowiada Marek Michalak. – Te 6-letnie maluchy nie wiedziały, co się dzieje. Mimo protestów wychowawczyń, pracownik PKP był niewzruszony. Oznajmił, że to jest przedział służbowy, który jemu się należy.
Zaspane i przestraszone dzieci wyszły na korytarz. Wśród nich była 14-letnia Patrycja, dziewczynka z porażeniem mózgowym, która ma problemy z poruszaniem się. Musiała, tak jak inne dzieci, stać na korytarzu.
Grupa miała wcześniej zarezerwowany cały wagon, w sumie kilka przedziałów tak, aby dzieci nie były narażone na kontakt z obcymi ludźmi i żeby wszyscy podróżowali razem. Dokument, potwierdzający rezerwację, nie był dla kierownika pociągu żadnym argumentem.
- Dyskusja nie miała sensu. Argumenty, że dzieci są niepełnosprawne, że jadą całą noc, nie przekonały tego pana – mówi Marek Michalak. – Drogę z Wrocławia do Jaworzyny dzieci, które pan konduktor wyrzucił, spędziły częściowo na korytarzu, część podopychaliśmy w innych przedziałach. W tym czasie dwóch konduktorów siedziało sobie w przedziale i spokojnie paliło papierosy – dodaje zbulwersowany Marek Michalak. – Jestem oburzony takim potraktowaniem nas przez PKP. Złożymy pisemną skargę na kierownika tego pociągu. Nie okazał się nie tylko rzetelnym pracownikiem, ale nawet człowiekiem!

Autor artykułu: Agnieszka Bielawska

Z Kosztowniakiem i Podstawkiem

Thursday, August 30th, 2001

(WROCŁAW) Dziś piłkarze Śląska Wrocław wyjeżdżają na krótki obóz do Hamburga, w czasie którego rozegrają dwa mecze sparingowe – z FC St. Pauli oraz rezerwami Werderu Brema. Czy należy spodziewać się kolejnych transferów piłkarzy – zapytaliśmy Jana Calińskiego, wiceprezesa Śląska.

- Tego nigdy nie można wykluczyć. Jeżeli tylko będa chętni, to gotowi jestesmy dobić targu – powiedział działacz Śląska. Jak się dowiedzieliśmy, z wrocławskim zespołem do Niemiec pojadą Grzegorz Podstawek oraz Tomasz Kosztowaniak (wychowanek klubu). Pierwszy z nich przebywał ostatnio na wypożyczeniu w niemieckiej Bischofswerdzie, a drugi wrócił z własną kartą, po grze w amatorskiej Borussi Dortmund.
Wczoraj dopięta została sprawa wypożyczenia Marcina Janusa do GKS-u Katowice. Nowego klubu nadal szuka Krzysztof Sadzawicki, z którym kontaktował się z Orlenem. Tymczasem wiele wskazuje, że działacze Śląska zrezygnują z usług Rosjanina Maksima Zinowiewa, gdyż WKS-u nie stać na jego zakup. Podobny los może spotkać, trenującego razem z wrocławianami (nie dotarł jeszcze jego certyfikat z Brazylii) Brazylijczyka Thiago Mazzeo.

Autor artykułu: (RUS, MIK)

Dobrze zasłużony

Thursday, August 30th, 2001

(WROCŁAW) Wczoraj rodowity wrocławianin, znany niemiecki kolekcjoner medali, Fritz Peter Maercker otrzymał z rąk dyr. Muzeum Miejskiego, dr Macieja Łagiewskiego dyplom i plakietę „Bene Meritus” („Dobrze zasłużony”).

Gość z Niemiec, który jest jednym z największych autorytetów w środowisku numizmatyków przekazał nam miedzy innymi 150 cennych medali ze swych prywatnych zbiorów.

Autor artykułu: (KH)

Międzynarodowe Mistrzostwa Dolnego Śląska

Thursday, August 30th, 2001

(WROCŁAW) Bardzo pracowity dla dolnośląskich tenisistów był trzeci dzień turnieju głównego ITF Futures Tournament, na kortach KKT we Wrocławiu. Polscy debliści Łukasz Kubot, Michał Przysiężny dokończyli wreszcie, rozpoczęty jeszcze w poniedziałek mecz I rundy, a zaraz potem wywalczyli awans do półfinału. Doskonale spisał się w singlu Mariusz Fyrstenberg, który jako pierwszy z Polaków awansował do 1/4 finału.

Bardzo dobrze zagrali wczoraj tenisiści KKT, Łukasz Kubot i Michał Przysiężny. Udało im się wreszcie dokończyć rozpoczęty w poniedziałek, a przerywany przez deszcz i zmrok, mecz I rundy debla. Po pasjonującej walce pokonali inną polską parę Beniamin Budziak, Kamil Lewandowicz. Chwilę przerwy przed kolejnym pojedynkiem wykorzystali na ćwiczenia ze… skakanką. Potem wyszli ponownie na kort, zwyciężyli szwedzki duet i wywalczyli awans do półfinału.
Dziś, o godz. 13 na korcie centralnym, najlepszy aktualnie polski tenisista – Łukasz Kubot, będzie walczył o awans do 1/4 finału singla z Krzysztofem Kwintą. Do ćwierćfinału awansował też rozstawiony nr 1 Białorusin – Witali Szwec, który pokonał Mariusza Zielińskiego ze Złotoryi.

Autor artykułu: Paweł Pluta

Jarosław Obremski znów w zarządzie miasta?

Thursday, August 30th, 2001

(WROCŁAW) W czwartek, na sesji, składa rezygnację z funkcji przewodniczącego rady miejskiej. W piątek pakuje swoje rzeczy i być może – jeśli rajcy się na to zgodzą – przeprowadza z Sukiennic na Nowy Targ. Do gabinetu wiceprezydenta Stanisława Huskowskiego. Nie kupił z tej okazji nowego garnituru. – Byłem jednak u fryzjera – dodaje ze śmiechem. Mowa o kim? O Jarosławie Obremskim.

Urodził się we Wrocławiu. I z małym wyjątkiem tu cały czas mieszka (ten wyjątek to cztery lata spędzone w Legnicy, gdzie rodzice dostali mieszkanie).
- Miałem szczęśliwe dzieciństwo – wspomina. Wspólnie podejmowane decyzje, wspólne wyjazdy, spokój i poczucie bezpieczeństwa składają się na te wspomnienia.
W liceum brał udział w olimpiadach chemicznych (udawało mu się zajmować 4-5 miejsce w Polsce). Z głębokim przekonaniem, że będzie naukowcem rozpoczął studia chemiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Obronił pracę magisterską pod tajemniczym – dla niewtajemniczonych – tytułem „Badania wiązań wodorowych metodą rezonansu jądrowego w niskich temperaturach między lutydyną a fenolami”.
- Wstyd przyznać, niedawno zajrzałem do pracy magisterskiej i niewiele pamiętam – mówi. – Muszę też przyznać, że nie byłem najpilniejszym studentem. Stan wojenny wprowadził zamieszanie.
Zaangażował si
ę w nieformalną działalność, między innymi w drukowanie i kolportowanie ulotek, pracę w tzw. „dwunastce”, czyli w nielegalnym samorządzie (ten legalny został rozwiązany). To stamtąd zna Zuzannę Dąbrowską (żona Piotra Ikonowicza), Pawła Kociębę-Żabskiego (kandydat Platformy Obywatelskiej na posła), Krzysztofa Jakubczaka (radny AWS), Grzegorza Romana (członek zarządu województwa), Henryka Feliksa (były dyrektor ZGK Krzyki, bez powodzenia starał się o mandat radnego).

Telefon w nocy
- Wybory 4 czerwca 1989 roku odbieram jako jedno z ważniejszych wydarzeń w moim życiu. To było niepojęte, że po tylu latach Polska odzyskała niepodległość – twierdzi.
Tuż po nich, jeszcze mało komu znany Bogdan Zdrojewski zaproponował mu pracę w zarządzie miasta. I tak zajął się mieszkaniówką (jak mówi bardziej było to porządkowanie list oczekujących na lokale komunalne, niż tworzenie polityki mieszkaniowej gminy) oraz kontaktami z zagranicą. Za swoje dziecko uważa uruchomienie lotów międzynarodowych z lotniska na Strachowicach. Druga kadencja to przede wszystkim sprawy oświatowe.
- Do szkół średnich wchodził wyż demograficzny, trzeba było przekształcić kilka placówek w licea. Stąd wziął się konflikt z nauczycielami – opowiada.
Wreszcie obecna kadencja.
- Trzy osoby zadzwoniło do mnie w nocy. Jeden z rozmówców uprzedził mnie o „właściwym” telefonie, drugi zapytał czy zgodzę się zostać przewodniczącym rady miejskiej, zaś trzeci spytał czy to prawda – mówi ze śmiechem. – A funkcję tę odbierałem jako odstawienie na boczny tor…
Potrafił jednak docenić jej zalety: pracuje do wieczora, ale do domu wraca mniej zmęczony, ma czas na to, co lubi: czytanie książek, słuchanie muzyki. Jeśli znów wejdzie do zarządu do poduszki będzie czytał ustawy, rozporządzenia, projekty umów.

Przenosiny
Dziś składa rezygnację z przewodniczenia radzie miejskiej. Jutro spakuje swoje rzeczy z gabinetu. Niewiele ich: fotografia synów na biurku, kilka książek. A już miał tu zrobić rewolucję: wyrzucić jedną z szaf, powiesić abstrakcyjne obrazy na ścianach. Jeżeli przeprowadzi się do budynku na Nowym Targu (to zależy od decyzji rajców), razem z nim przejdą panie Beata Rolska – asystentka oraz Kamila Sudomirska – sekretarka. I choć, być może, zmieni markę samochodu służbowego, kierowca pozostanie ten sam…


Sesja nadzwyczajna
Dziś nadzwyczajna sesja rady miejskiej. Została zwołana po to, by przyjąć rezygnację Bogdana Zdrojewskiego ze stanowiska prezydenta miasta. Wraz z nim ustąpi cały zarząd. Koalicjanci uzgodnili już kto ma zostać szefem miasta i z kim będzie najściślej współpracował. Tak więc, jeśli rajcy wyrażą taką wolę w tajnym głosowaniu, na czele zarządu stanie dotychczasowy wiceprezydent Stanisław Huskowski, jego funkcję przejmie Jarosław Obremski (do tej pory przewodniczący rady). Pozostały skład pozostanie niezmieniony, czyli wiceprezydentami będą Andrzej Jaroch i Andrzej Łoś, zaś członkami zarządu: Bohdan Aniszczyk, Sławomir Piechota, Wiesław Kilian.


Jarosław Obremski
Skrócone CV
* lat 39
* z wykształcenia chemik
* mieszka na Hubach
* żona jest lekarką, mają dwóch synów – 10-letniego Mateusza i 5-letniego Tomasza
* prywatnie jeździ oplem
* zainteresowania: poezja, malarstwo, geografia, podróże


Minusy
* niektórzy radni mają mu za złe, że jest zbyt miękki, choćby dlatego, że zbyt często pozwala zarządowi miasta na wprowadzanie uchwał w trybie pilnym
* zdaniem wielu rajców to nie rada miejska rządzi we Wrocławiu, a zarząd miasta; zarzut do Jarosława Obremskiego: nie potrafił wzmocnić pozycji rady, nadal jest ona „przyprezydencka”
* częsta zmiana działek: mieszkaniówka, oświata, szefowanie radzie (w perspektywie gospodarka komunalna, czyli wodociągi, śmieci, ścieki) powoduje, że się trochę gubi
* naraził się niektórym wrocławianom, np. mieszkańcom Jerzmanowa, bo zlikwidował szkołę podstawową na tym osiedlu

Autor artykułu: Elżbieta Guzowska

Nerwy na ławce

Tuesday, August 28th, 2001

(WROCŁAW) We wczorajszym numerze pisaliśmy o groźbie konfliktu pomiędzy trenerem Petrem Nemcem, a pomocnikiem Śląska Michałem Stolarzem. Ponoć rozgrywający WKS-u powiedział Nemcowi, że już nie chce grać w Śląsku. Na szczęście ta informacja okazała się tylko plotką i Michał nadal będzie występował we wrocławskim klubie.

W sobotnim meczu z Ruchem pomocnik Śląska Michał Stolarz po raz pierwszy w tym sezonie w lidze nie zagrał w pierwszym składzie. Na boisko w Chorzowie wszedł dopiero w 83 minucie i jak nam mówili obserwatorzy, ponoć nie wykazywał na boisku większego zaangażowania. Ba, doszła do nas plotka mówiąca o tym, że Stolarz powiedział trenerowi Nemcowi, że już nie chce grać w Śląsku… – To nieprawda. Niczego takiego nie powiedziałem. Nie ma też pomiędzy mną, a trenerem żadnego konfliktu. W rozmowie z panem Nemcem byłem jedynie rozżalony, że nie zagrałem w I składzie, skoro wcześniej nie było mnie w podstawowej 11 na mecz z Lechem. Po prostu byłem zaskoczony. Moja nieobecność, to jak mówi trener, efekt słabej gry przeciwko Pogoni – mówił nam Stolarz.
- Czy Stolarz się na pana obraził – zapytaliśmy trenera Nemca? – Każdy piłkarz, który siada na ławce, powinien być obrażony. To powinno go mobilizować do pracy. Taka jest moja filozofia. Michał to dobry zawodnik. Przy dobrej pracy na pewno wskoczy do składu – mówił nam wczoraj Nemec.
W tym, że Michał nie wrócił z kolegami do Wrocławia autobusem, również nie należy szukać sensacji. – Po prostu pojechałem do Krakowa do rodziny, podobnie jak Marcin Wasilewski – zakończył Stolarz.
W 12 minucie meczu z Ruchem, trener Nemec został odesłany przez sędziego na trybuny. Sędzia usłyszał przekleństwo, ale nie wypowiedział je Czech. – To ja je powiedziałem. Byliśmy zdenerwowani jedną decyzją sędziego i wszyscy wybiegliśmy z ławki – mówił nam Stolarz.
Jak się dowiedzieliśmy w PZPN-ie, o ewentualnej karze dla Nemca wydział dyscypliny będzie dyskutował najwcześniej w czwartek.
* Z wrocławskim klubem pożegnał się Bartłomiej Wilk. – Jesteśmy w trakcie rozwiązywania umowy z tym zawodnikiem. On chciał grać, ale nie wywalczył miejsca w składzie – powiedział wiceprezes Śląska, Jan Caliński.

Autor artykułu: Michał Karpiński