MÄ…dry, stary ateista E.


Sobotnio-niedzielny rozkÅ‚ad festiwalowych zajęć: „Wymazywanie” z Warszawy, „Mistrz i MaÅ‚gorzata” z Wilna, „Millennium Mysteries” z Coventry, „Woyzeck” z Kopenhagi, „SpecjaliÅ›ci” z Zurichu. Jak zwykle cierpliwi majÄ… szanse na wejÅ›ciówki po zÅ‚otych 15.

OdsÅ‚użyÅ‚em ponad 140 minut na „Bachantkach” ateisty Eurypidesa, który dziÅ› miaÅ‚by 2481 lat. Owa tragedia sprawia wrażenie jakby przed chwilÄ… wypluÅ‚a jÄ… komputerowa drukarka. Po owym zdarzeniu uczestniczyÅ‚em jeszcze w godzinie duchów (dokÅ‚adnie ok. północy), w „mszy” poÅ›wiÄ™conej osobie reżysera starogreckiej wykÅ‚adni wiary – Krzysztofa Warlikowskiego.
ZacznÄ™ od ogona. „Msza”, a zwÅ‚aszcza fragmenty spowiedzi wspomnianego grzesznika, bardzo mnie zauroczyÅ‚y, natomiast sam spektakl nużyÅ‚, a momentami nawet mnie irytowaÅ‚. Niewiele w nim rytmu, muzyka Mykietyna „schowana”, a 80 proc. aktorów gra na pół pary. Przy wadze problemu, to irytuje. W tym przedsiÄ™wziÄ™ciu aktorzy powinni unosić siÄ™ 10 cm nad ziemiÄ…, a nie coÅ› udawać bez przekonania.
„Bachantki” Warlikowskiego stojÄ… Andrzejem ChyrÄ… i Jackiem PoniedziaÅ‚kiem, czego dowiedli w Å›rodÄ™.
Przepraszam, że przedrÄ™ siÄ™ na skróty przez głębsze sensy, ale czy dla humanisty oglÄ…dajÄ…cego w telewizji bombardowanie Kabulu i wczeÅ›niej zapadajÄ…ce siÄ™ pod ziemiÄ™ nowojorskie wieżowce, żal matki Penteusza z „Bachantek” (premiera odbyÅ‚a siÄ™ w lutym): „Bogowie nie powinni mÅ›cić siÄ™ jak Å›miertelni”… może nie mieć echa? TraktujÄ™ to jako prymitywny, ale jednak przykÅ‚ad uniwersalnoÅ›ci dramatu na caÅ‚e lata zapomnianego przez teatry. Prymitywny, bo ta stara grecka tragedia podważa wiarÄ™ w bogów i ich nieomylność.

Autor artykułu: Krzysztof Kucharski

Comments are closed.