Pistolet


(WROCŁAW) Prokuratura nie wyklucza, że do zamordowania czterech osób użyto tej samej broni. Dochodzenie trwa. – Nie możemy wyjawiać żadnych szczegółów tej sprawy – mówi Leszek Karpina.

32-lenią Ukrainkę i 25-letniego Polaka zamordowano w mieszkaniu przy ulicy Piłsudskiego w połowie lutego tego roku. Morderca użył broni palnej. Zabita dziewczyna pracowała w agencji towarzyskiej, a chłopak był jej ochroniarzem.
Na początku marca, na wrocławskich Kuźnikach zginęła para starszych ludzi. Stracili życie w mieszkaniu, które komuś wynajmowali. Być może to nie na nich polował zabójca. Jest możliwe, że jego celem był lokator mieszkania. Brak oficjalnych wiadomości na ten temat. Wiadomo jednak, że w ich przypadku również użyto broni palnej.
Wrocławscy policjanci zatrzymali mężczyznę za nielegalne posiadanie broni. W mediach ogłoszono, że znaleziona przy nim broń to ten sam pistolet, z którego zamordowano i młodych na Piłsudskiego i małżeństwo na Kuźnikach.
Prokuratura nie wyklucza takiej możliwości.
Paweł Biedziak, rzecznik warszawskiej komendy głównej policji nie chce komentować prasowych podejrzeń.
- Ekspertyzy broni dokonano w Centralnym Laboratorium Kryminalistyki. Jakie były wyniki? Tego nie mogę powiedzieć. To mogłoby zaszkodzić śledztwu.

Autor artykułu: (TK)

Comments are closed.